Cholernie Męska Definicja Miłości, Część 4: Zaczaruj mnie, ostatni raz

chujwijaka

Czy życie nie byłoby o wiele prostsze, gdyby wszystkie wokalistki były największymi pasztetami na świecie? Wtedy nikt nie żywiłby do nich nieznośnej miłości.

– Grzegorz! Morda na Boga! – wrzasnął Bonk tak głośno, że aż mi oczy wypadły z dziurek  głowie. Grzesio zaślinił się łżąc i błagając.

– Dobra, już nie będę śpiewał, ale nie wyłączaj radia proszę, proszę, proszę! – wył łasząc się pod pachą Bonka.

– Jak jeszcze raz ryj otworzysz, to zadbam o to, żebyś krwią sikał do końca swoich dni!

– Dopsz, będę cacy – obiecał, zaparł głowę i wsłuchał się w melodię płynącą z głośników.

Zaczaruj mnie ostatni raz, zaczaruj mnie
Mocno przytul moją dłoń i jak we mgle
Jeszcze ten ostatni raz odpłynąć chcę
Z tobą

No. Zakochał się. Zakochał się w dziewczynie, która jest jakieś trzysta kilometrów stąd i nawet nie wie, że oddycha tym samym powietrzem, co on. Pewnie łatwiej jej sobie wyobrazić konia z silnikiem spalinowym na plecach niż jakiegoś Grzesia.

Grzesio się zakochał, a jak się zakochał, to jest nie do wytrzymania. Chyba, że piszę sms’y ze swoją wybranką, ale przecież nie załatwię mu do niej numeru. Jedynym wyjściem jest wybić mu ją z głowy.

– Słuchaj, ta cała Kasza… – zacząłem, ale zostało mi natychmiast przerwane.

– Sasza, nędzny śmiertelniku! – poprawił mnie wiercąc mi w głowie dziurę zagłady swoim kosmatym spojrzeniem.

jedziem

– Okej, Sasza. Zdajesz sobie sprawę, że ten związek nie ma przyszłości, prawda?

Grześ nadymał się jak dzieciak, a na jego twarzy wymalowała mina gówniarza z podstawówki mówiącego “wcale, że nie!”.

– Gówno – stwierdził nie wiedząc, co powiedzieć. Bonk roześmiał się i odpalił fajkę.

– A wiesz, że Wasza… – zaczął.

– Sasza, łachmyto… – poprawił go Grześ.

– No, Sasza. Wiesz, że migdaliła się z Najmanem? W łóżko im nie zaglądałem, ale pewnie nie tylko w nim spali…

– Nieprawda! Powiedziała, że nie straciła z nim dziewictwa! – zaprzeczył Grześ.

– Takie kobiety jak ona długo się nim nie cieszą – odparłem. Piana zaczęła się z nikąd pojawiać na jego twarzy.

– Sugerujesz, że jest łatwa?!

– Łatwa, nie łatwa. Tobie nic z tego. Pewne jest, że Pasza… Sasza, ma o wiele więcej lepszych sztuk do wyboru, niż ty – powiedział Bonk strzepując popiół.

– No. Taki Danny na przykład… – rzuciłem od niechcenia.

– Tak trudno wam pomyśleć, że może jednak jest zmęczona tym całym szołbiznesem i gwiazdami? Może boi się nowych związków, bo wie, że ludzie chcą się po prostu przy niej lansować? Może cierpi na nieszczęśliwą miłość i jest samotna? Może szuka tego jednego, jedynego, który swoim nienachalnym podejściem rozkocha ją w sobie? – oburzył się.

– Tak, i pewnego wieczoru, kiedy stała na balkonie swojego apartamentu i czekała z utęsknieniem na prawdziwą miłość, chmury się rozstąpiły i palec Boga wskazał idealnie na ciebie! – rzuciłem rozkładając ręce

corect

– Nie mówię, że na mnie! Chcecie mi wmówić, że ta biedna dziewczyna jest taka, na jaką kreują ją portale plotkarskie i brukowce. Dlaczego wydaję się wam, że piosenkarki chodzą tylko z aktorami i sportowcami i najlepiej na zmianę?

– Bo na tym polegają wyższe sfery. Stajesz się w jej oczach tylko jednym z tysiąca fanów. Nie masz aury popularności, ani pieniędzy. Nie masz czym jej zaczarować, łapiesz?

– Puści, nie mający własnego zdania zjadacze czerstwego chleba! Nie uda się wam zmienić mojego zdania. Kocham ją i ona kiedyś się o tym dowie…

A co się dzieje u Piotrusia?

Jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, ale trafiła go strzała Amora. Piotrek – człowiek, który nienawidził dziewczyn zakochał się w jakiejś blondynie, o której ciężko mi w tej chwili napisać. Pewne jest to, że od razu zawładnęła przypakowane serce naszego małego koksa.

piotrwe

– Kocha, lubi, ma mnie w dupie, jestem nikim. Kocha, lubi, ma mnie w dup…

– Cześć

Piotrek podniósł głowę i prawdopodobnie zesrał się pod siebie. Usiadła obok niego na ławce.

– Co robisz?

– Ja, no ten… Rwę sobie kwiatka.

– Fajnie. Słuchaj, jestem tu niedługo, a widziałam, że się dosyć często tu kręcisz. Nie wiesz może gdzie tu można spokojnie pobiegać?

– Pobiegać?

– Aha

– Niedaleko jest jezioro… Można dookoła niego pobiegać. Nie jeżdżą samochody, ścieżka jest wydeptana i tego…

– Świetnie. A słuchaj, pokazałbyś mi gdzie dokładnie? Dam ci swój numer, umówimy się na mały spacer, pokażesz mi dokładnie, co?

– No ja… mogę.

– Super, tu masz numer. Odezwij się jak będziesz miał czas. Do zobaczenia…

laf

– … Piotrek.

– Piotrek. Ja jestem Kasia. Trzymaj się! – pożegnała się poszła. A Piotruś po raz pierwszy w życiu nie wiedział kim jest, jak się tu znalazł i co teraz ze sobą zrobić. Czuł natomiast, że cuda się zdarzają.

Dworzec PKS

– Nosz kurwa mać! Ileż mam wam powtarzać?! Sasza! Nie kasza, nie wasza, nie Rasza, nie Srasza! Sa-sza! – krzyknął wysiadając z chujwijakiej Corsy.

– Sasza no, Sasza! Już pamiętam… – odparł Bonk wysiadając zaraz za nim.

– Ciskasz się, jakby to twoja matka była… – powiedziałem widząc jego niezwykłe zafascynowanie jej osobą.

– Bo mi się podoba ona i lubię jej piosenki.

– Ty się w niej ślepo zakochałeś.

– Ale to też jest miłość, prawda? Ślepa, jednostronna, póki co, ale miłość.

– Tyle masz dup dookoła, a ty żeś się czepił tej, która ma najgłupsze imię… –  podsumował Bonk.

– I ta, co ma najgłupsze imię, zauroczyła mnie przez telewizor szybciej, niż pierwsza lepsza dupa, których tu na pęczki. Jebta się. Oba! – pisnął rozżarzony ze złości i poszedł usiąść sobie na przystanek, aby pobyć w spokoju.

vs

– Ta cała Strunin, chcąc nie chcąc, zawładnęła jego umysłem. Co z nim zrobimy? – zapytałem się Bonka, kiedy usłyszałem, że Grześ puścił sobie na komórce To nic, kiedy płyną łzy

– Nie wiem. Może by jej napisał, żeby go spławiła, czy coś?

– Och, a ona już leci i odpisuję akurat nam.

– Coś musimy zrobić, bo wiesz, że on do śmierci będzie się w niej teraz kochał. Ja w dupie mam, nie chce wtedy go na oczy widzieć.

– No to mamy problem… – stwierdziłem biorąc głęboki wdech.

Macie jakiś pomysł? Nie wiem, popytajcie kogoś, roześlijcie pytania albo link do tej notki znajomym, albo samej Saszy Strunin jak jest waszą sąsiadką. Grześ jest nie do zniesienia, a my od dwóch tygodni słuchamy Zaczaruj mnie, co robi się już chore!

Wreszcie, jeżeli czyta to sama Sasza (w co wątpię, ale nie zaszkodzi). Napisz mu, że masz chłopaka, dziewczynę, cokolwiek! Niech szuka miłości w bardziej przyziemny sposób. Dziękuję.

Dom Piotrka

– Piotruś, kolacja już nieżywa, chodź prędko!

– Zaraz mamooo!

uygyuygu

– I co ja mam zrobić?

c.d.n

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s