A fe, ptaszek!

wiesz kiedy zdajesz sobie sprawe, ze jestes nalogowcem masturbacji?

Kiedy do napisania wstępu do notki, używasz tylko jednej ręki. Pomyślałem, że tak nie może być, dlatego zwróciłem się o pomoc do pani, która sprawia, że nie masz ochoty sięgać do spodni.

Link zdobyłem ze strony http://masturbacja.brat.pl/ i traf chciał, że wybrałem panią Weronikę.

Pani Weronika, w bardzo miłym tonie, uświadomiła mi, że:

Gdy jest nałóg, trudno mówić o dobrowolności, bywa to też przymus – tzw. kompulsywna masturbacja.

Mi zawsze wydawało się logiczne, że jeżeli mój penis jest w gotowości bojowej, a wolę masturbację niż gwałt na własnej matce, to mam prawo zwalczyć napięcie seksulane poprzez energiczne pocieranie członka ruchem posuwisto zamaszystym. Żeby od razu zaliczać to do kategorii nałogu, czy przymusu? Chodzi o prostą przyjemność – tyle.

(…) Najlepiej, żebym celem była dobra relacja z Bogiem i ludźmi, i dążenie do samorealizacji w życiu, a tymczasem na pierwszy plan wychodzi: ,,nie popełnić masturbacji”, zwłaszcza jeżeli jest traktowana jako grzech i sprawia cierpienie. (…)

Tu pojawia się problem. Z Bogiem nie mam dobrej relacji, bo on uparcie uważa, że mnie kocha, a ja mu mówię, że jest pedałem. Co się ze mną stanie, jeżeli nie uznaję masturbacji w kategoriach grzechu, bo nie wierzę w nic?

Coś mnie podkusiło, żeby zapytać księdza (również z wyżej wymienionej strony), ale ksiądz, jak to ksiądz…

Janek Moje dziecko : ) ! Niewierzących zostaw, oni są wezwani, aby uwierzyć. Jeśli nie wierzą Bogu to i tak robią co chcą, albo co oni uważają za słuszne, a wiara to poddanie się Bogu w miłości i z miłości. (…) Napisz proszę ile masz lat, jak się spowiadasz i gdzie mieszkasz? Pozdrawiam Cię!!

Chciałem z nim pogadać, ale moja pupa wyczuła niebezpieczeństwo i postanowiłem zapytać jednak  przemiłą panią Weronikę. Ona odpowiedziała:

Napiszę to, tak jak ja widzę te sprawy. Jestem osobą wierzącą i praktykującą. Na zagadnienie czystości patrzę z łagodnością, pamiętając że jesteśmy z ducha i z ciała. (…) Myślę, że należy pamiętać, że niewierzących Bóg kocha. Nie należy się obciążać ich usilnym nawracaniem. (…) Nie jesteśmy tylko duchami, które mogą całą dobę spędzić w świątyni. Polecam akceptację siebie jako integralnej całości- razem z seksualnością- darem Bożym.

Ta odpowiedź bardzo mi się spodobała. Nie dość, że nikt nie krytykuję mojej “wiary”, to na dodatek uświadamia mi, że Bóg, jak zwykle, mnie kocha i rozumie, że od czasu do czasu, muszę zwalić sobie konia. Co więcej – dalej zauważycie przemianę w jej wypowiedzi.

No dobra, ale co jeżeli ktoś jest wierzący a lubi sobie ulżyć dobrze poślinioną ręką? Co ich czeka po śmierci? Jakie kary?

Ksiądz zdążył tylko powiedzieć, że:

Masturbacja jest zaprzeczeniem miłości, bo jest zwróceniem się ku samemu sobie – egoizm – zaspokojenie siebie.

Spokojna sprawa księdzu. To, że walę konia nie znaczy, że nie mam ochoty nikogo obdarzyć miłością. Mam jej mnóstwo. Nawet dla 15-letnich gimnazjalistek.

Na szczęście pani Weronika uspokaja:

Nie wiemy, jakie jest serce drugiego człowieka. A co jeżeli jest dobrym człowiekiem, kocha innych, a masturbuje się? Myślę że nie można oceniać. Katechizm mówi, że nie zawsze masturbacja jest grzechem ciężkim. Myślę że dużo ludzi ma napięcie i rozładowuje w ten sposób. Nie wiem, może są i tacy co świadomie to wybierają?

No dobra. A co mówi Katechizm?

„Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym”. W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.

Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 9

Czyli należy w trakcie spowiedzi opowiedzieć jak to za młodu dotykał Cię wujek, i za masturbację dostaniesz najwyżej trzy litanie do Serca Jezusowego. Problem wewnętrznej winy z głowy.

A mnie zastanawia, dlaczego ktoś pragnie nam wmówić, że masturbacja jest złem?

Myślę, że Kościół taką POSTAWĘ uważa za szkodliwą dla duchowości.

Masturbacja jest uważana za czyn egoistyczny, bo człowiek tutaj skupia się na sobie, nie ma tutaj więzi dwóch osób. Seksualność ludzka (wg prof. Kempińskiego – wybitnego psychiatry) popycha nas do wyjścia w świat zewnętrzny, do nawiązania relacji z drugą osobą, żeby zrealizować potrzebę przekazania życia, utrzymania gatunku.

Czyli, że dajesz się skusić cielesnym przyjemnościom zamiast wzbraniać się przed nią modląc do Jezusa.

Jednak…

Do samej masturbacji Kościół podchodzi dosyć łagodnie (…) Nieraz jednak pokutuje przeświadczenie, że najlepiej być tylko duchowo, a fizyczność ciągnie do ,,tego świata”, ,,odwraca od Boga”, ,,przyjemności i uciechy są grzeszne”. Jesteśmy całością fizyczno-duchową, potrzeby fizyczne należy zaakceptować, docenić, seksualność też. To jest dobre w swej istocie, i służy w ważnym celu.

Pani Weronika nie jest taka głupia jak ksiądz, co nie? Skoro dusza jest w ciele, to musi godzić się na jego wymogi. Problem masturbacji nie zawsze był problemem (kiedyś Kościół zalecał księżom masturbację, żeby odciągnąć ich od chęci bzykania dziewic). Pojawił się z czasem:

Kiedyś, 100 lat temu ludzie później dojrzewali, potem niedługo zakładali rodzinę, dojrzewanie płciowe było zbliżone w czasie z całą resztą.Teraz potrzeby seksualne są wcześniej, założenie rodziny i współżycie o wiele później. Myślę, że to stwarza sytuację ,,oczekiwania” na realizację w sferze intymnej. (czyt. okazja do wkładania paluszków tam, gdzie nie trzeba – Janek)

Co więcej – jeżeli masz słabą psychikę, to masturbację przestajesz traktować jako hobby, a widzisz w niej ucieczkę:

Masturbacja jest często SKUTKIEM głębszych problemów. Ludzie znerwicowani i lękający się nieraz mają taki sposób obniżania napięcia. Jest to bowiem oznaką nie radzenia sobie z emocjami, tzn. na zwykłe potrzeby seksualne nakłada się to napięcie, lęk.

Mi osobiście ciężko o tym mówić, ale taki problem występuję. U waszych ojców.

Mimo wszystko otwarcie stwierdziłem, że wniosek z tego płynie jeden – masturbacja nie jest niczym złym. I tu się okazało, że druga strona nie popiera mojej wersji…

Drogi Janku, ja osobiście zgadzam się ze stanowiskiem Kościoła, a ono mówi, że to grzech, że nie jest to zalecane, że to nieuporządkowane.

Okej, więc sam wyciągnę wnioski.

Masturbacja jest zła, bo traktuję się ją jako nałóg oraz krzywdę, którą wyrządzamy naszej duszy – jest nieuporządkowana i brudna. Trzeba się z tego wyspowiadać spowiednikowi, ale…

Weźmy na przykład taką kawę. Lubię wypić ją chwilę po śniadaniu, bo mi zajebiście smakuję. Niestety – wpadłem w nałóg, bo jeżeli nie wypiję kawy przy pierwszej nadarzającej się okazji, to mi smutno. Czuję, że nie należy jej pić, bo zęby przybierają barwę drewna, a moje słabe serce ledwie dyszy. Mimo wszystko dalej piję kawę – bo lubię. Czy to grzech?

Niektórzy krzykną, że nie ma co przyrównywać kawy, do masturbacji. Gówno prawda. A do duchowości i miłości można? Jak można pocieranie fiuta postawić na jednej półce z uduchowieniem i uczuciami? Nie wiem. Moja dusza jest nieuporządkowana z milionów innych powodów, np. do tej chwili czuję, że postąpiłem źle nie wysyłając sms’a o treści POMÓŻ na numer 7475. Moja dusza jest nieuporządkowana również tym, że kościół ma za długie pazurki i zamiast przyciągać wiernych – to ich odpycha.

Dalej – jestem lwem masturbacji wśród dziewiczych zwierzątek. Mimo wszystko nie widzę w tym problemu, bo mam dobre serduszko wypełnione hektolitrami miłości i nie zawaham się jej użyć. Żadna masturbacja nie stoi na przeszkodzie w okazywaniu uczuć. To wam powiem – wpychajcie paluszki w najbardziej grzeszne miejsca waszego ciała. Nawet po kilka razy dziennie. Potem całą wieczność będziecie smażyć się w piekle za to, że spędziliście na masturbacji kilka relaksujących chwil swojego życia.

Podsumowując, trzeba tu kształtować własne sumienie i być dla siebie łagodnym. Najlepiej akceptować swojego ducha i ciało, jako coś dobrego, z czego się składa nasza istota.

Reklamy

2 thoughts on “A fe, ptaszek!

    • Możesz mi wierzyć, że w edytorze wyglądało to krócej. Ale nic. Stało się. Mea culpa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s