Niemoc

Ostatnimi czasy ogarnęła mnie niemoc twórcza.

Nie mam pojęcia jak stawia się wyrazy i buduję zdania, tematy na nowe notki, które jeszcze nie dawno wyły w mojej głowie: Jestem zajebisty! Napisz mnie! Nie pożałujesz!, teraz zagubiły się gdzieś w mrocznych zakątkach mojego umysłu a jakiekolwiek chęci, promieniujące we mnie do tej pory, obecnie jebią się z brakiem weny, gdzieś za moimi plecami.
Zastanawiałem się, co może powodować we mnie takie totalne lanie na wszystko. Winę rozmieściłem między poniższymi grupami:

NADCHODZĄCE ŚWIĘTA
Tak właśnie – rzecz tak odległa a tak bliska, która nie daję mi spokoju od wakacji.  Święta Bożego Narodzenia.

Rany, jak ja cholernie lubię ten okres. Kolędy, Shakin Stevens, reklamy Coca Coli, podjebana komuś choinka i śmierdzące śledzie – nic nie może się temu równać!

Ileż to ja czasu spędziłem pod choinką jako gówniarz. Co każdą noc zaglądałem pod kolorową choinkę z nadzieją, że to właśnie dzisiaj starzy zostawią mi tam jakieś cudo. Najpierw ogromna ciężarówka wypchana słodyczami i starymi mandarynkami, potem szał klocków lego, których połowa przeszła przez jelita mojego kota, gówniarzy mojej ciotki i przez moje.

Potem okres, kiedy miałem mokro w gaciach jak dowiedziałem się, że od teraz mogę sam kupić sobie swój wymarzony prezent. Pobiegłem do sklepu z zabawkami, dałem sprzedawczyni po pysku i oplułem jej twarz krzycząc:

Dawaj najlepszy towar!

Potulnie zaprowadziła mnie na zaplecze a tam mogłem pławić się w klockach LEGO pierwszej klasy. Pamiętam do tej pory jak jebnąłem se zestaw takich fajowskich motocykli. A ze 130 złotych za to gówno dałem. Szkoda, że znudziły mi się następnego dnia…
Pech, że jestem już starszy. Nawet nie wiecie jak skusiłbym, się na jakiś cudowny zestaw klocków…

ŚNIEG
Ten sam śnieg, którego nie widziałem rok temu, dwa lata temu i trzy lata temu także…

Nie chcę udawać – lubię zimę bardziej od lata, ale od zimy wymaga się, aby oprócz mrozu, świąt i zamarzniętych meneli wynagrodziła nas też śniegiem! Takim prawdziwym białym puchem, który jest zimny, topi się po kontakcie z ciepłą skórą i wykurwiście boli, jak oberwie się nim po uchu.

Nawet nie myślę tu o śniegu jaki nawiedzał nas, gdy miałem 10 lat.

Jak jebaniec spadł, to nie mogłem dojść do domu ze szkoły ze dwa tygodnie (jeden kilometr). Wyobrażacie to sobie? Wyszedłem z domu jako mały, różowiutki chłopaczek, a wróciłem jako zarośnięty mężczyzna. Stary podsunął mi wtedy paczkę mocnych i powiedział:

– Są bez filtra synku…

Do dziś pamiętam jego minę jak powiedziałem mu, że nie palę…
A w tym roku pach! Dobiegają mnie słuchy, że mamy być światkami zimy stulecia! Co prawda to samo słyszałem ostatnie 4 lata z rzędu, ale w tym roku jestem w stanie w to uwierzyć, bo w mojej miejscowości śnieg spadł już 2 razy!

SZKOŁA
No właśnie. W poprzednim tygodniu tyle razy padał w moją stronę okrzyk Jedynka!, że do samego końca wydawało mi się, że coś jest nie tak z moimi przednimi zębami.
Niestety.
Nie mam przednich zębów.
Chcę, aby było jasne – Nie ma nic złego w dostawaniu jedynek. Ale na Boga! Nie parę razy dziennie!

Ok, zgodzę się, jeśli dostanę bańkę uzasadnioną, czyli taką, gdzie wszystkie dowody wskazują na to, że jest mi ona dana zgodnie z prawem. Najgorzej wkurwia mnie fakt, że na większości sytuacji jedynkowych, magiczny skrót ndst zostaję mi wstawiony za perfekcyjnie zjebaną od kolegi kartkówkę, który na domiar złego dostał tą przeklętą dwóję!
A spróbuj dyskutować! Wiedzą wszyscy jak to wygląda, którzy przeczytali moją notkę Nałuka dobra żecz

– Ta ocena jest zwykłym zbiegiem okoliczności, prawda?

– Hmm, nie. Kartkówkę napisałeś fatalnie. Nie dziw się, że…

– Jakie fatalnie, na litość!

– Co na litość?! Siadaj, koniec dyskusji!

– Ale…

– Janek, do ławki!

– Kurwa…

– Słucham?

– Nie, nic…

Tym sposobem mam z niemieckiego sześć kos i jedną dwóję. Nosz wesołych kurwa świąt!

A w piątek zniszczyłem komputer w szkolnej pracowni. Na oczach wicedyrektora. Patrzył się na mnie idealnie w tym momencie, kiedy moja pięść lądowała na obudowie. Tym samym pecet przeszedł w stan wiecznego wstrzymania.

PODSUMOWANIE

Wczoraj złamałem zęba.

Czyli jutro idę do dentysty.

Nienawidzę dentystów.

Kurwa.

Nigdy kurwa już nic nie napiszę. Pierdole! (Ja to umiałem dotrzyamc tajemnicy 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s