W życiu każdego dziecka jest moment, kiedy pragnie znaleźć jakieś zainteresowania. Dla jednych jest to piłka nożna, dla drugich gra na skrzypcach. Teraz dzieciaki mają multum opcji, o których ja mogłem kiedyś pomarzyć. Cieszę się jednak, że na marzeniach się skończyło.
Jak skleciłem z listewek swój pierwszy miecz, to koledzy w najbliższej okolicy bali się wychodzić na dwór. Byłem panem, dopóki któryś z nich nie zrobił łuku. Dopiero po odpuście ustawiał nas wszystkich ten, który miał pistolet na kulki. Tego z kolei miał w garści kolega z procą na śruty…
Wracało sie do domu z nowym strupem, siniakiem, a najlepsze było to, że nikt się tym nie przejmował. Przecież to gówno schodziło. Strupy się zajebiście zdrapywało, a jak miałem przekuty policzek, to rodzice nawet nie wieźli mnie na szycie. Nie było w tym czasie żadnego PKS-a.
Teraz mam dziewiętnaście lat i jak dotąd byłem raz w szpitalu i raz miałem pękniętą kość śródstopia. Niezły wynik jak na kogoś, kto w obecnych czasach powinien już nie żyć.
Mój znajomy jest pięć lat młodszy ode mnie. Te pięć lat wystarczyło, żeby był największą życiową kaleką jaką widział ten świat.
Jego generacja stawia na alternatywy. Kopanie piłki przed blokiem = Fifa 10 w sieci LAN. Brzdękanie na gitarze = Guitar Hero. Koszykówka = Wii Sports. Rower = GTA San Andreas. Nawet jak kurwa sra, to nie czyta gazety tylko napierdala na PSP.
Jest mistrzem we wszystkim, co stawia na nabijanie leveli, ale jak ta sierota wsiadła na rower, to połamała rękę. Jak był na nartach, to połamał nogę. Poza tym choruję przynajmniej raz w miesiącu a siły ma tyle, żeby utrzymać pada jak włącza się wibracja. Chodzi do pierwszej gimnazjum, a okładają go dzieciaki w wieku płodu.
Podejrzewam, że mój znajomy, to nie jedyny taki egzemplarz. Jestem pewien, że w naszym kochanym kraju coraz więcej dzieciaków nie wie jak radzić sobie z życiem. Ich los jest dla mnie jedną wielką niewiadomą, bo gdybym ja był taką ofermą, to płakałbym w poduszkę do końca życia.
Rodzice, kurwa wasza mać, wygnajcie swoje dzieci na dwór. Niech zapalą pierwszego papierosa, niech wypiją pierwsze piwo, niech się nawet naćpają, niech dostaną porządnie w ryj. I tak ich przed tym nie uchronicie, ale im prędzej zapoznają się z zasadami życia, tym szybciej się ich nauczą!
Nie wmawiajcie mi, że nie jestem rodzicem i nie wiem jak to jest. Racja, nie wiem. Wiem jednak, że musicie być chujowi, skoro wasze dziecko jest tak wielkim mięczakiem, że woli spędzić słoneczną niedzielę przed komputerem zamiast z chłopakami na dworze. Co mówicie? Zaczepiają go i śmieją się? Ze mnie też się śmieli i zaczepiali.
Dziękuję wszystkim ludziom, którzy przez wszystkie lata mojej młodości drwili z mojej pulchnej postury i bili mnie po twarzy. Dzięki wam nie wyrosłem na cipę. Niech Bóg ma was w swojej opiece.
Amen
Tagi: cipa nie facet, fifa 10, guitar hero, hultaje, kaleka, lama, młodości, nauka gry an gitarze, nieporadna młodzież, piłka nożna, prawdziwe życie, rodzice, sierota