Już czas do domu…

By Janek

Bycie dzieckiem miało multum niezliczonych plusów.

Nie martwiłeś się jutrem, nie martwiłeś się dniem wczorajszym, nie martwiłeś się pogodą, nie martwiłeś się krzykiem rodziców, nie martwiłeś się szkołą, nie martwiłeś się jej brakiem – nie było dla ciebie problemów, które w jakiś sposób przeszkadzały w ciągłej zabawie.

Wielu z nas nadal posiada tą cechę. Wielu z nas ciągle żyje beztrosko. Dla jednych to dobrze, dla drugich źle, ale dla mnie, czy dla ciebie ważne jest to, że nie zaprzątamy sobie głowy negatywami, jeżeli w żyłach płynie czysty pozytywizm.

Ja sam dużo mam z dzieciaka. Cieszy mnie to.

Niestety jest jedna rzecz, której nikt z nas już nigdy nie doświadczy.

Pamiętam, że gdy byłem u Łukasza, to nie ważne jak wcześnie bym się do niego nie wybrał, tak zawsze spędzony razem czas trwał zdecydowanie za krótko. Zawsze najlepszą zabawę psuła mama, która stwierdziła, że już czas do domu. Ileż ja się musiałem ubłagać, żeby poczekała jeszcze pół godzinki, chociaż nawet nie wiedziałem ile to jest pół godzinki. Robiło się wszystko, aby jakimś cudem przeciągnąć czas.

Wy też to pamiętacie – cokolwiek nie robiliśmy, tak zawsze mieliśmy wrażenie, że coś będzie trwało wiecznie. Ja zawsze myślałem, że niedzielne msze mają to do siebie, że nigdy się nie kończą. Jeszcze ksiądz dobrze nie zadzwonił dzwonkiem, a ja 458 razy pytałem, czy długo jeszcze przyjdzie nam tu stać.

Dzień spędzony z przyjacielem również był dla ciebie czymś, co nie zna żadnych granic. Zegar stawał w miejscu. Nawet nie myślałeś, co będziesz robił potem, bo, zwyczajnie, tego potem nie było. Było zawsze tu i teraz.

Właśnie tą umiejętność chciałbym nadal wykorzystywać, jeżeli chodzi o spotkania z przyjaciółmi. Chciałbym być pewien, że dobra zabawa nigdy nie spojrzy na zegarek i nie stwierdzi, że już czas do domu. Ale wiem, że tak nie będzie. I trzeba się z tym pogodzić.

Życie w końcu nas rozdzieli po to, aby każdego pokierować inną drogą, nie zawsze biegnącą w tym samym kierunku. Każdy ma swoje plany i nadejdzie taki czas, że ty nie będziesz się już liczył. To smutne, ale nie ma ludzi niezastąpionych.

Kiedy widzę moją paczkę, to wiem, że nie są bohaterami serialu, że brać z nich przykład, to tak jakby brać przykład z elektrycznej zapalarki i nikt z nich nie jest kimś kultowym. Mimo wszystko stanowią dla mnie coś bardzo ważnego, bo sprawiają, że za swoimi plecami zostawiam świetnie spędzony czas. Gdybym nakręcił z nimi film, to jestem pewien, że przyjemnie by się go oglądało.

Fiat 126p,  21 grudnia 2008

Zawody w bekaniu

No dobra. Zły przykład…

Życie z ludźmi, których kochasz stawia wymagania. Oferuję ci coś, czego nigdy nie zapomnisz, ale to będzie musiało się kiedyś skończyć. Ktoś w końcu powie ci, że jednak czas wracać do domu. Nie odbieraj tego, jako złośliwość losu.

Czasami sobie myślę, że to dobrze, że coś pięknego się kończy. Mam wtedy wrażenie, że w tej historii znalazłem wiele pięknych chwil i teraz trzymam ją zamknięte w swoich wspomnieniach. Jako jedną całość, jako rozdział, do którego mogę wrócić w trakcie, kiedy piszę się nowy z nich. Ludzie się zmienią, ale nie wspomnienia.

Oby ten rozdział był najdłuższym rozdziałem w moim życiu.

Tego sobie życzę.

Tagi: , , , ,

Jedna odpowiedź do “Już czas do domu…”

  1. rafki mówi:

    piekny teskt, zgadzam sie w pelni.
    kurde, az mi sie lezka w oku zakrecila… :)

Dodaj komentarz